RSS
wtorek, 21 maja 2013

Jestem

i mam się dobrze.

Niemoc działania mnie opuściła i chęć dalszego pisania powoli powraca.

Tak jak mi radzicie planuję przeskoczyć na bloggera lub wordpress ze względu na ograniczenie zamieszczania zdjęć. Czasu mi tylko brakuje by na spokojnie zapoznać się z nową platformą.

Tymczasem za nami komunia i baiały tydzień Alicji. Było trochę zamieszania, ale udało się. Wszystko wypaliło ( łącznie z pogodą, choć przed wyjściem do kościoła podał deszcz). Maja spisała się dzielnie. Przespała całą mszę i część przyjęcia, a gdy nie spała do wszystkich się uśmiechała i bez protestu szła na rączki do babć i cioć. Dając mamusi trochę posiedzieć i spokojnie porozmawiać z rodzinką. 

Ala i reszta dzieci wyglądali ślicznie. Jak białe aniołeczki. Zwłaszcza dziewczynki w lokach i wianuszkach na głowach. Na szczęście rewi sukienek i fryzur nie było. Szału prezentów i liczenia otrzymanych pieniędzy też udało nam się uniknąć.

Spodobała mi się postawa wychowawczyni, która uczuliła dzieci by nie chwaliły się ile pieniędzy dostały. Są przecież biedne rodziny w których dzieci pieniędzy nie dostają i takie rozmowy mogą być dla nich przykre. Takie podejście do sprawy zamknęło temt pieniędzy wśród dzieci. 

Jest też jeden, a w zasadzie dwa sukcesy. Koło teatralne Ali ze swoim przedstawieniem zajęło pierwsze miejsce w przeglądzie regionalnym i zaawansowali się do kolejnegp etapu. Byłam na prapremierze i wyszłam uskrzydlona po tym jak usłyszałam solówkę mojego dziecka. Zaśpiewała ślicznie i cieszy mnie to wielce bo sama za grosz śpiewać nie potrafię. Ala rozśpiewała się ostatnio bardzo. Zna wszystkie piosenki Ewy Farny ( to jej idolka), a ja uwielbiam słuchać jej wykonania. 

Drugi "sukces" to pierwsza plomba w zębie Milenki i jej dzielna postawa na fotelu dentystycznym. Nawet się nie skrzywiła i podsumowała, że jej się podobało.  

Zuch dziewczyny! 

 

 

11:01, mamis-2
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 maja 2013

Jakiś kryzys mnie dopadł. 

Zarobiona jestem totalnie. Dzień roboczy mi się skrócił, gdyż większą część dnia spędzamy na dworze. A wieczorem to już jestem padnięta i myślę tylko o tym by, klapnąć do wyrka. 

Latanina i ostatnie przygotowania do komunii, a do tego oczekiwany od miesięcy dentysta Dziewczyn, a jutro jeszcze pierwsze przedstawienie koła teatralnego Ali. (Nie mogę się doczekać).

No i na dokładkę mąż w Warszawie :( 

Na szczęście choć fryzjer przyjdzie do mnie i zrobi porządek na mojej głowie. Może wtedy i w głowie lżej się zrobi.

Mam też problem z blogiem. Nie mogę już dodawać zdjęć. Kiepska jestem w te klocki i absolutnie nie wiem co z tym począć.

Może czas zwijać się z tym pisaniem??? 

 

 

22:29, mamis-2
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 maja 2013

Dziewczyny wróciły z majówki u babci, a wraz z nimi wrócił humor Majce.

Mimo, że kaszel choć już mniej dokuczliwy to jednak wciąż nieustępliwy, gdy tylko Ala i Milenka przekroczyły próg mieszkania i rozpoczął się ich radosny szczebiot Ona przestała pojękiwać i marudzić.

Odnoszę wrażenie, że najwyraźniej tęskniła za Siostrami.

Przyzwyczajona jest do gwaru i kręcących się wciąż wokół Niej sióstr. Dlatego gdy zostałyśmy same umęczyła mnie niemiłosiernie.

Marudziła i domagała się co chwila innej grzechotki, odmawiała zabawy na macie i leżenie pod karuzelką. Była płaczliwa i niespokojna.

Wiem, że jest w Nie wpatrzona i głośno śmieje się na ich widok, a One zrobią wszystko by ją rozśmieszyć.

Po raz kolejny dzieci udowadniają nam, że rodzina musi być w komplecie. 

Dlatego dzisiejszy wspólny spacer na lody był dla nas wszystkich wielką przyjemnością. 

 

 A ja dostałam bukiet pierwszych, wiosennych kwiatów od stęsknionej za mną Mielnki.

 

 

 

 

 

 

22:29, mamis-2
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 maja 2013

Za tydzień wielki dzień Ali.

Moja Najstarsza córka przystąpi do pierwszej komunii świętej. Przygotowania trwają od dobrych kilku tygodnii. Nauka modlitw, przykazań, formuły spowiedzi. Sporo tego jest i nie ukrywam, że czasem idzie jak po gruzie, bo moim zdaniem wiek 8+, to zbyt wcześnie na świadome pojęcie tajemnicy wiary.

Robimy jednak wszystko co w naszej mocy, by ten ważny dzień miał wymiar duchowy i taką wartość staramy się przekazać Ali.

Jednak mnie jako mamę cieszą też ogromnie zakupy tych wszystkich komunijnych dodatków.

Dzieci idą do komuni w albach, co gorąco popieram, ale dziewczęce atrybuty typu wianek, rękawiczki czy pelerynka są niezbędne.

Dla Ali wymarzonym zakupem były białe pantofelki do których przymierzała się już w zeszłym roku.

Większość zakupów zrobiłam w sieci. Bez wychodzenia z domu mogłyśmy wspólnie z Alą poprzeglądać, dobrać rozmiary i fasony. A wybór jest tu zdecydowanie większy, niż w jedynym sklepie z tego typu akcesoriami w naszym mieście.

Ostatnią rzeczą której jeszcze brakowało była torebka na różaniec.

Postanowiłam zrobić ją na szydełku.

 

 

Teraz dziergam drugą podobną, ponieważ o przyjaciółce Najstarsza nie zapomniała. Na szczęście mama przyjaciółki zapomniała o torebeczce ;) 

Zaś Maja jeszcze wczoraj brykałą radośnie gubiąc w tańcu skarpety, a dziś kaszląca i marudna wielce. Kaszel zatrzymał nas obie w domu, podczas gdy reszta rodzinki wybyła na majówkę.

 

Ma to i swoje dobre strony ( o ile kaszel będzie tylko kaszlem) od 20-stej mam wieczór dla siebie :))))) 



 

 

 

 

 

22:01, mamis-2
Link Komentarze (3) »
czwartek, 02 maja 2013

Za kilka dni Maja skończy 5 m-cy. Do tej pory była karmiona wyłącznie piersią. Nadszedł czas by powoli rozszerzać jej dietę. Zaczynamy jednoskładnikowo.

Na pierwszy rzut poszła marcheweczka.

Początkowo Maja była mocno zainteresowana zawartością łyżeczki tj. chciała chwycić ją rączkami. Później zaczęła otwierać buźkę i z niepewną miną delikatnie smakować. 

   

Chyba jej się spodobało to "dorosłe" jedzenie. Ciekawa jestem jak będzie dalej?

Siostry w kwestii jedzenia były całkowicie odmienne. Starsza totalny niejadek. Trzeba było się sporo nagimnastykować aby ją nakarmić. Zaś Młodsza jadła wszystko z apetytem, więc po cichu liczę, że to właśnie w jej ślady pójdzie Najmłodsza. 

Majula opędzlowała cały kieliszek marchewki, dopełniła brzuszek mleczkiem i za chwilę jedziemy na działekę, bo pogoda całkiem niezła.

 

 

 

 

 

 

 

13:14, mamis-2
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 maja 2013

Od dłuższego już czasu Dziewczynki męczyły mnie by zrobić im pieczone kredki (pomysł zaczerpnięty by piegowate mysli moje). 

Potrzebne są do tego zużyte już kredki świecowe. U nas niestety takowych już niewiele, bo Dziewczyny  rysują głównie grubymi ołówkowymi kredkami bambino.

Jednak silnie zmotywowane zrobiły dokładny przegląd w swoich pokojach i coś tam znalazły.

Kredkowe strzępki włożyłyśmy do papierków na mufinki i rozpuściłyśmy w piekarniku w temp. 150 st.C.

 

Ostygły, stwardniały i oto są:

 

 

 

 

 

11:13, mamis-2
Link Dodaj komentarz »
Skopiuj CSS